Ona.

poniedziałek, 1.lutego.2010, 09:47

Ona.


"Zapadła w sen niezauważalnie i nagle. Naraz obudziła się, niespokojna. Usłyszała jakiś szmer. Nie była pewna, czy to, co się działo teraz było częścią snu, czy już nie; nie potrafiła dostrzec granicy. Czy szmer był immanentnym fragmentem snu, czy też sen został przerwany przez transcendentny szmer. Zanim otworzyła oczy, poczuła strach: w pokoju wyczuwało się jakąś obecność, coś weszło przez otwarte okno? ktoś? uchyliła powieki, ostre światło zakłuło ją w źrenice, zabolało ( jak zwykle nie zgasiła lampy!); nie ma nikogo, a jednak ta obecność ciężka i jakaś nieprzyjemna... usłyszała uderzenie skrzydeł o firankę, jakiś ptak? podeszła do okna odsunęła firankę i odskoczyła natychmiast z przestrachem a zarazem obrzydzeniem, okno i zasłony oblepiły ćmy, białe, wielki --- niemniej tylko ćmy --- próbowała je wypędzić, ale zaraz dwie czy trzy usiadły jej na ręce, poczuła nieprzyjemny dotyk, zostawiła je; zgasiła tylko światło.
Wróciła do łóżka."

Nastrój:
Kategoria: brak kategorii
tagi: