Nieistnienie
"Obudziła się, chwilę zastanawiała gdzie jest. Jaskinia była wypełniona tysiącami drobnych ogników, światełek, robaczków świętojańskich? nie, chyba nie, usłyszała jakieś śmiechy, chichoty? Obudziła się. Ale nadal nie miała pewności, czy się obudziła naprawdę, czy tylko jej się śni, że się obudziła. I natychmiast znów zasnęła, patrzyła na ośnieżone szczyty gór, to nie były Tatry, o wiele wyższe, piękniejsze, czuła dotkliwe zimno, wszystko zaczęło znikać: słońce, ośnieżone wierzchołki potężnych gór, uświadomiła sobie, że wznosi się coraz wyżej, wciąż wyżej i wyżej gdzie już nic nie istniało.
gdzie nie było światła
i gdzie nie istniała również ciemność
gdzie nie istniała cisza i
gdzie nie istniał brak ciszy
gdzie nie było szczęścia i gdzie
nie było braku szczęścia
Chwilę dłuższą od wieczności stała wpatrzona w gasnące Nieistnienie, dopóki nie stwierdziła, że i ona sama już dawno minęła, wystygła, zgasła."