Wyobraźnia.
"Niebieskie cienie na śniegu idealnie białym w oświetlonej słońcem dolinie obudziła się jednym okiem drugim natomiast spała nadal niespokojnie a nawet spokojnie słyszała łopot skrzydeł złowieszczy niezliczonych kruków nieoczekiwanie nawet dla samej siebie obudziła się również drugim okiem na samym początku dnia pierwszego. "To dobrze" pomyślała i kamień spadł jej z serca prosto na stopy bose gdy właśnie wykonywała codzienną porcję gimnastyki. Zabolało. Przyjrzała się z uwagą zmiażdżonej stopie posiniałej obdartej do krwi. Błyskawicznie postanowiła obudzić się tym razem całkowicie. Aby jednak nie wpaść w kolejną gęstwinę skamieniałych snów nie otwierała oczu dopóki nie upewniła się że na pewno nie śpi."