Błaganie.
"Nie mogę sobie poradzić z nadmiarem uczuć.
Wypełniają mnie, przelewają, czuję jak kotłują się pod skórą. Przejmują dreszczem i wyciskają łzy. Krążę po pokoju, wciąż i wciąż, po kole, po kwadracie, nierówno, z przyspieszonym oddechem. Gdybym wiedziała, że to pomoże, biegłabym przed siebie dopóki nie padłabym ze zmęczenia. Dotarła bym do lasu za moim domem, położyła się na ściółce i czekała, aż coś przyjdzie mnie naruszyć. Wyczułoby, że nie jestem integralną częścią jego środowiska, że jestem kimś obcym, kipiącym od wrażeń wewnętrznych. To musi być wyczuwalne. Niemożliwe żeby ta aura niepokoju była możliwa do ukrycia. To wszystko jest tu, w mojej głowie, skąd przychodzi to, że na formę ciała wpływa forma duszy? Nie u mnie, nie u mnie, zawsze spokojna, cicha, nieśmiała? każdy mówił, że mruk.
Po prostu nie radze sobie sama ze sobą.
Z tych słów przebija chaos, jest mi źle źle źle gorzej, nigdy tak mocno, nigdy tak intensywnie.
Kolejny dreszcz, kolejna łza.
Dlaczego płyną?
Dlaczego przechodzą?
Zabierzcie mnie tam.
Dlaczego niespełniona miłość tak wygląda? Nawet miłość do czegoś, co nie istnienie w Twoim, moim świecie?
Nie mogę myśleć. Chcę się zagłębić w Ich świat. Proszę."